Blog > Komentarze do wpisu
Najlepsze potrawy mojej Mamy

Postanowiłam napisać coś o potrawach z kuchni mojej Mamy aby przedstawić jej najpyszniejsza dania z mięsa i ryb. Okazało się, że mam z tym problem bo jest ich bardzo wiele, a więc skupiam się na potrawach z mięsa.

Cała bliższa i dalsza rodzina uznawała zdolności kulinarne mojej Mamy; były oczywiste. Odziedziczyła ten talent i smak po swojej matce, mojej Babci Frani, która wspaniale gotowała. W odróżnieniu jednak od Babci, niepracującej pani domu, Mama pracowała, ale i tak wspaniale zajmowała się kuchnią.

Kuchnia w czasach PRL nie mogła być specjalnie wykwintna, ponieważ nie było wielu produktów które kupujemy dzisiaj w każdym dobrym sklepie. Mama jednak potrafiła wyczarować z podstawowych produktów świetne dania. Do dzisiaj nie potrafię tak upiec kurczaka jak Mama, nie mówiąc o gulaszach, kotletach schabowych czy pieczeni - a wcale nie jestem złą kucharką. Z klasycznymi schabowymi dałam sobie spokój już dawno temu, po prostu się poddałam..

Na czym polegała tajemnica tych dań ?:

- na obowiązkowym marynowaniu każdego mięsa, nawet udek z kurczaka, przed dalszą obróbką: zazwyczaj w cebuli, czasem w czosnku, zawsze w pieprzu, majeranku i papryce,

- przy wołowinie była to marynata płynna z wody zagotowanej z octem, z listkami laurowymi i zielem angielskim, w której mięso leżało co najmniej przez jeden dzień a zazwyczaj dłużej,  

- na zmianach temperatury podczas pieczenia, smażenia czy duszenia mięsa - dodam, że Mama rzadko używała piekarnika który był zarezerwowany do pieczenia ciast, 

- i na smaku, który jest warunkiem każdej smacznej kuchni.

Tylko kotlety schabowe unikały marynowania: były dokładnie rozbijane, posypane pieprzem i solą, maczane w jajku i tartej bułce (utartej własnoręcznie przez Mamę), i smażone na klarowanym maśle. Na koniec Mama zawsze dodawała kawałeczki surowego masła na każdy kotlet. Może i niezdrowe, ale po prostu pycha!

Czego i wam życzę..

 

 

 

 

 

 

 

czwartek, 02 lutego 2017, stana111

Polecane wpisy