Tagi
Kategorie: Wszystkie | restauracje | ryby | zupy
RSS
wtorek, 17 października 2017
Zupa krem z dyni Hokkaido czyli słońce na talerzu

Jest dla mnie wielką niespodzianką że wciąż mam fanów odwiedzających mój blog. Zamknęłam bloga ponad pół roku temu, a okazuje się, że nadal mam czytelników! To wam właśnie chcę podać przepis na cudowną zupę - krem z dyni.

Od razu powiem; cieszy mnie fakt że dynia staje się popularna na naszym stole. Kiedyś, w czasach mojej Babci i Mamy zwyczajna dynia była traktowana jako warzywo nieco dziwne, z którego przyrządzano słodką zupę dla dzieci i robiono pikle w occie.. Obecnie dysponujemy wieloma gatunkami dyń, dzięki czemu otwiera się nasza wyobraźnia kulinarna.

Już wcześniej używałam dyni do gotowania zupy, zapiekałam dynię z pieprzem i jabłkiem, ale dopiero teraz Hokkaido pokazała mi swoje pyszne oblicze. Sądzę że jest to dynia najbardziej aromatyczna. Podaję więc dokładny przepis na 3 osoby.

Składniki: pół średniej dyni Hokkaido, 1 cebula, 3 marchewki, 3 średnie ziemniaki

Przyprawy: sól, pieprz, odrobina cukru, 2 liście laurowe, ziele angielskie 3 szt., imbir (dodaję własny marynowany) dwa nieduże krążki i kmin rzymski na koniec.

Dynię należy przekroić (co wcale nie jest takie łatwe), oczyścić z pestek i miękkiego miąższu, pokroić na nieduże kawałki. To samo robimy z marchewkami i ziemniakami. W garnku, w którym będziemy gotować zupę, szklimy na oleju cebulę, dodajemy kawałki dyni, potem marchwi i ziemniaków. Wszystko mieszamy, a po chwili zalewamy całość wodą, najlepiej źródlaną. Gdy zupa się zagotuje możemy zdjąć szumy łyżką cedzakową. Czekamy 22 minuty na ugotowanie się wszystkich składników do miękkości. Gdy całość lekko ostygnie, zupę miksujemy, dodajemy kmin rzymski (odrobinę!) - i zupa krem gotowa!

Powinna mieć bardzo aksamitny smak...

Smacznego!

 

 

 

 

piątek, 10 marca 2017
zamknięcie bloga

Kochani! W dniu dzisiejszym zamykam mój blog.

Dziękuję wszystkim czytelnikom i fanom bloga. I życzę wam, abyście nie zapominali o tradycyjnej polskiej kuchni, która może i powinna być inspiracją do nowych, wspaniałych dań

MK

18:56, stana111
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 02 lutego 2017
Najlepsze potrawy mojej Mamy

Postanowiłam napisać coś o potrawach z kuchni mojej Mamy aby przedstawić jej najpyszniejsza dania z mięsa i ryb. Okazało się, że mam z tym problem bo jest ich bardzo wiele, a więc skupiam się na potrawach z mięsa.

Cała bliższa i dalsza rodzina uznawała zdolności kulinarne mojej Mamy; były oczywiste. Odziedziczyła ten talent i smak po swojej matce, mojej Babci Frani, która wspaniale gotowała. W odróżnieniu jednak od Babci, niepracującej pani domu, Mama pracowała, ale i tak wspaniale zajmowała się kuchnią.

Kuchnia w czasach PRL nie mogła być specjalnie wykwintna, ponieważ nie było wielu produktów które kupujemy dzisiaj w każdym dobrym sklepie. Mama jednak potrafiła wyczarować z podstawowych produktów świetne dania. Do dzisiaj nie potrafię tak upiec kurczaka jak Mama, nie mówiąc o gulaszach, kotletach schabowych czy pieczeni - a wcale nie jestem złą kucharką. Z klasycznymi schabowymi dałam sobie spokój już dawno temu, po prostu się poddałam..

Na czym polegała tajemnica tych dań ?:

- na obowiązkowym marynowaniu każdego mięsa, nawet udek z kurczaka, przed dalszą obróbką: zazwyczaj w cebuli, czasem w czosnku, zawsze w pieprzu, majeranku i papryce,

- przy wołowinie była to marynata płynna z wody zagotowanej z octem, z listkami laurowymi i zielem angielskim, w której mięso leżało co najmniej przez jeden dzień a zazwyczaj dłużej,  

- na zmianach temperatury podczas pieczenia, smażenia czy duszenia mięsa - dodam, że Mama rzadko używała piekarnika który był zarezerwowany do pieczenia ciast, 

- i na smaku, który jest warunkiem każdej smacznej kuchni.

Tylko kotlety schabowe unikały marynowania: były dokładnie rozbijane, posypane pieprzem i solą, maczane w jajku i tartej bułce (utartej własnoręcznie przez Mamę), i smażone na klarowanym maśle. Na koniec Mama zawsze dodawała kawałeczki surowego masła na każdy kotlet. Może i niezdrowe, ale po prostu pycha!

Czego i wam życzę..

 

 

 

 

 

 

 

wtorek, 09 lutego 2016
Cudowna patelnia

Do tej pory nie pisałam o akcesoriach kuchennych, skupiając się na samych potrawach.

Ale tuż przed Świętami BN musiałam wyrzucić starą patelnię, i stanęłam przed zadaniem szybkiego zakupu nowej, absolutnie niezbędnej do usmażenia karpia.

Miałam już w swojej kuchni patelnie z różnymi powłokami, droższe i tańsze. Każda z nich po krótkim czasie stawała się trudna w obsłudze; mięso czy warzywa przywierały do podłoża, a po zrobieniu zwykłej jajecznicy czekało mnie naprawdę długie czyszczenie. Dodam, że prowadzę gospodarstwo minimalistyczne: mam małą kuchnię i nie chcę trzymać w niej zbyt wielu garnków.

Wybrałam się więc na zakupy, sprawdzając wcześniej w necie różne propozycje patelni do kuchni indukcyjnej. W końcu zdecydowałam się na zakup patelni z powłoką ceramiczną, i był to strzał w dziesiątkę! Powłoka ceramiczna powoduje nieprzywieranie żadnych potraw, po smażeniu czegokolwiek patelnia jest bardzo łatwa do umycia, a właściwie nie trzeba jej myć; wystarczy przetrzeć ją papierowym ręcznikiem i opłukać ciepłą wodą. Powłoka ceramiczna jest biała, dzięki czemu można dokładnie sprawdzić jej czystość.

Patelnia pochodzi z nowoczesnej polskiej firmy współpracującej z dostawcami z Włoch, która jest w dodatku zakładem pracy chronionej.

Jest fantastyczna!

niedziela, 13 grudnia 2015
Karp na świątecznym stole

W moim domu podczas kolacji wigilijnej od zawsze króluje karp. Wszyscy uwielbiamy jego niepowtarzalny smak, trochę słodki i bardzo delikatny. Oczywistą zmorą karpia są zdradliwe ości, a więc trzeba jeść go powoli i ostrożnie.. ale warto.

Przepisów na karpia jest wiele: od karpia w szarym sosie po polsku, przez różne przepisy regionalne, po karpia po żydowsku. Moja Mama przygotowywała na Wigilię również karpia w galarecie. Kiedyś na Wigilię zrobiłam karpia po.. angielsku z rusztu, z delikatnym sosem cytrynowym - był świetny. Przypuszczam, że był to przepis kolonialny, ponieważ Anglicy w karpiu raczej nie gustują, z kolei dla Chińczyków jest on ważny. Polacy mieszkający w USA wiedzą, że chcąc kupić karpia na Wigilię należy go szukać w chińskich sklepach.

Od kilku lat przygotowuję karpia na swój sposób, a jest to karp smażony, z dodatkiem rodzynków i moreli. I zapewniam - jest pyszny! Teraz ułatwiam sobie pracę przez kupowanie gotowych płatów lub filetów z karpia, które trzeba oczyścić, i mocno skropić sokiem z cytryny. Tak przygotowane mięso chowam na godzinę do lodówki. Następnie oprószam je delikatnie mąką, wkładam na klarowane masło i obsmażam z obu stron. Później trzymam filet w niskiej temperaturze bez pokrywki, dodając wcześniej pieprz 5 sztuk, listki laurowe 2 szt, sporą łagodną cebulę pokrojoną w ćwiartki, garść rodzynek i kilka przekrojonych na pół moreli. Rodzynki i morele wcześniej parzymy. Teraz należy uważać, aby karp się nie przypalił, można go delikatnie odwrócić łopatką, i podlać odrobiną! wody. Na tym etapie rodzynki i morele nabierają soku. Po chwili na kawałkach karpia układam wiórki surowego masła, które wzbogaci jego smak i utworzy z owocami sos, a na koniec odrobinę ziół prowansalskich, które dodają mu zapachu. Koniec! Wykładam karpia na stół!

Tak przyrządzony karp jest pyszny; chrupiący, w słodko - zakręconym sosie winno-morelowym. Świetnie pasuje do kwaskowej kapusty z grzybami.

Wiem, że wiele osób nie lubi karpia, bo podobno smakuje błotem.. nigdy tego nie zauważyłam, a jestem wrażliwa na smaki. Z pewnością nie należy stosować ogromnych sztuk niewiadomego pochodzenia, ponieważ dziki karp żeruje w mule. Kupujemy karpia wyłącznie z tradycyjnych hodowli, w których ryby po intensywnym jesiennym odżywianiu oczyszczają się w czystej wodzie.

Teraz nastał czas na świąteczne przygotowania: pieczemy serniki i makowce, gotujemy wigilijny barszcz...

Wesołych Świąt!

 

 

 

Święta nadchodzą!

Nadchodzą Święta Bożego Narodzenia..

Poza duchowymi wartościami, o których nie powinnyśmy zapominać, Święta niosą wspomnienie dawnych tradycji kulinarnych. W wielu domach pojawiają się potrawy wigilijne które na codzień są  nieobecne a jest ich wiele: zupa rybna, kutia, kompot z suszu, kisiel z mąki owsianej czy kapusta z grzybami. Rozmaitość tych potraw jest ogromna, zależy od regionu i tradycji rodzinnej; w jednym domu w Wigilię spożywa się zupę migdałową, w innym makiełki czyli kluski z makiem na słodko. W poznańskim domu mojej babci w święta przygotowywano dla dzieci pierogi nadziewane miękkim biały serem z bakaliami. Było to o tyle ciekawe, że były to jedyne pierogi w tej kuchni, przypuszczam że danie pochodzi z kuchni niemieckiej.

Ale wigilijnym królem zup jest barszcz z uszkami, i przyszedł najwyższy czas aby pomyśleć o zakwaszeniu buraków. O barszczu na zakwaszonym soku z buraków już pisałam, nie będę się więc powtarzać. Powiem tylko że przepis jest naprawdę prosty, a otrzymany zakwas poza walorami smakowymi jest bardzo zdrowy - jak wszystkie kiszonki. Wzmacnia odporność i jest dobrodziejstwem dla naszego organizmu. A więc kupujemy buraki! Jeżeli nie zdążymy zrobić burakowego zakwasu możemy dodać do barszczu ocet lub sok z cytryny..

 

10:57, stana111
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 07 grudnia 2015
Kuchnia góralska

Oglądam właśnie program Magdy Gessler, która przeprowadza rewolucję restauracji w przepięknym, starym góralskim domu w Zakopanem. Dobrze pamiętającym czasy, gdy Zakopane było mekką artystów i śmietanki towarzyskiej całej Polski.

Pamiętajmy, że kuchnia góralska była tkzw. kuchnią biedną: jej podstawę stanowiły ziemniaki czyli grule, kapusta, i sery z owczego mleka. Jagnięcina czy baranina jako potrawy były rzadkością; owce hodowano głównie na mleko, wełnę i skóry. Uboga ziemia i ostry klimat powodowały brak innych produktów z pola i ogrodu, i nie pozwalały na rozwijanie inwencji w prostej góralskiej kuchni.

Okazało się jednak, że oscypki i bundz pokochała cała Polska. Przedsiębiorczość górali miała w tym swój udział, bo w każdym mieście od lat możemy kupić na targu oscypki i bundz owczy. Czy są autentyczne - to inna sprawa.  

Z kolei "kwaśnica" została wypromowana przez pewien góralski zespół muzyczny. I choć jest to zwyczajna zupa gotowana na wędzonych żeberkach, zakwaszona sokiem z kapusty, zrobiła ostatnio wielką karierę.

Tak właśnie promujmy nasze dania regionalne

czwartek, 03 grudnia 2015
Kulebiak z łososiem? Oczywiście!

Mój ostatni weekend był bardzo interesujący kulinarnie.

W nowoczesnym, przestronnym domu przyjaciół, stojącym w sosnowym zagajniku, poczęstowano nas  kulebiakiem z ciemnej mąki nadziewanym łososiem. Kulebiakowi towarzyszył sos serowy, i sałatka z roszponki i rukoli w winegrecie.

Kulebiak jest klasyczną potrawą kuchni rosyjskiej i ruskiej, ale od dawna poprzez kresowe kontakty stał się popularny także w Polsce wschodniej. Ciasto na kulebiak jest drożdżowe, a więc łatwe dla osób, które pieką drożdżowe ciasta czy robią w domu pizzę. Jest to potrawa kuchni "biednej": kiedyś tradycyjnym nadzieniem kulebiaków były kasze, kapusta, grzyby i ryby.

Znawca kuchni kresowej twierdzi, że sos do kulebiaka jest niezbędny, i ma rację: upieczony kulebiak jest nieco suchy i potrzebuje sosu o smaku zależnym od nadzienia. Do ciemnego ciasta z upieczonym łososiem w środku jasny i lekki (nietłusty, podany w sosjerce) sos serowy pasował znakomicie, a łagodny smak całości podkreślała ostra sałatka z winegretem.

Kompozycja smaków była niecodzienna i połączyła tradycję z nową kuchnią polską. 

Tagi: kulebiak
19:38, stana111
Link Dodaj komentarz »
sobota, 17 października 2015
Niespodzianki z kaszą gryczaną w roli głównej

Jak wiadomo czytelnikom mojego bloga, uwielbiam kaszę gryczaną w każdej postaci. Ostatnio, dzięki podróży do Trójmiasta miałam okazję poznać dwa nowe pyszne dania z kaszą gryczaną.

Pierwsze danie z restauracji w Jelitkowie stanowiło niespodziankę: była to ryba - sola, podana na puree z kaszy gryczanej. Nigdy wcześniej nie widziałam gryczanego puree, smakowało naprawdę znakomicie, a zostało podane w formie płaskiej kostki. Wbrew temu co można sądzić, puree nie było totalnie zmiksowane; zawierało w sobie cząstki kaszy, co było widoczne. Sądzę, że dodano do niego troszkę śmietany, a także zmiksowane grzyby - bo smakowało wyraźnie grzybami. Puree gryczane było świetne, podobnie jak sola.

Drugie danie pochodzi z restauracji na gdańskiej starówce. Zamówiłam wileńskie pierogi z mąki razowej z kaszą gryczaną i nie zawiodłam się. Pierogi wileńskie, ulepione z ciemnej mąki i nadziewane kaszą gryczaną okazały się bardzo smaczne! Były polane skwarkami, zgodnie z zasadami kuchni kresowej. 

Puree z kaszy gryczanej jest nowością, pierogi z kaszą gryczaną to tradycja.

Uwielbiam takie smaki..

 

 

 

 

sobota, 12 września 2015
Coś zdrowego dla dzieci

Dzieciaki lubią słodkie jedzenie, przepadają za napojami gazowanym i najchętniej żywiłyby się ciasteczkami, chipsami i batonikami. Ale w domu to MY decydujemy o tym, co podajemy dzieciom i tu widzę światełko w tunelu... Aby dziecko nie było otyłe, co jest niekorzystne dla jego zdrowia i samopoczucia, możemy stosować różne sposoby. Pierwszym jest rozbudzanie w dziecku smaku do zdrowych, smacznych potraw. Tak się składa, że większość zdrowych produktów nie jest tucząca. Przedstawiam dwie propozycje napojów;

kompot czyli napój owocowy (dzieci nie lubią nazwy kompot):

Nie kupujmy dzieciom słodkich napojów, nie tylko tych gazowanych. Zwróćcie uwagę na to, że niegazowane napoje sprzedawane w szklanych butelkach, są bardzo mocno słodzone cukrem albo syropem glukozowo-fruktozowym. Zamiast tego ugotujmy kompot owocowy, ustawmy w kuchni w szklanym dzbanku, a w upalne dni przygotujmy do niego lód. Niech kompot zawsze stoi w jednym miejscu, aby dziecko wiedziało że w każdej chwili może się napić. Możemy gotować napój z owoców razem z dzieckiem i wymyślać różne smaki: "a może dodamy jeszcze cząstkę pomarańczy?". Prędzej czy później zadziała i dziecko odzwyczai się od myśli, że dobry napój pochodzi wyłącznie ze sklepu. Można też stopniowo przechodzić od napoju z cukrem czy miodem do słodzonego stewią - dotyczy to dzieci zmagających się z otyłością.  

koktajl

Zamiast słodzonych jogurtów. Bardzo popularne kiedyś w Polsce koktajle owocowe odeszły w zapomnienie, zostały zastąpione słodkimi jogurtami i różnymi szejkami. Koktajl jest świetnym napojem i deserem czyli 2 w 1, a używając słodkich owoców do jego przygotowania możemy całkowicie wyeliminować cukier. Zamiast dawniej używanego mleka możemy użyć niesłodzonego kefiru czy jogurtu. Modne obecnie smoothie to właściwie nowa wersja koktajlu owocowego, którą też można stosować bo jest bardzo zdrowe.

Przygotowane w domu napoje możemy spakować dziecku do szkolnego plecaka w małej butelce z dobrą nakrętką. Pamiętajmy, aby całość ładnie wyglądała, dzieci lubią kolorowe rzeczy!

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 9