Tagi
Kategorie: Wszystkie | restauracje | ryby | zupy
RSS
wtorek, 16 listopada 2010
barszcz ukraiński - wartość sama w sobie

To wspaniałe danie kuchni ukraińskiej i polskiej z kresów wschodnich może stanowić clue kuchni środkowoeuropejskiej. Jest wiele przepisów na barszcz ukraiński - dla mnie najważniejszy jest ten, podany przez moją babkę, który wcześniej był gotowany przez kucharkę Ukrainkę:   

Fasolę należy wcześniej namoczyć w wodzie przez min. 5 godzin. Następnie musimy koniecznie ją wypłukać w nowej wodzie - i gotować powoli na małym ogniu do miękkości. Nie może być rozgotowana!

W tym czasie gotujemy intensywny wywar na wędzonych żeberkach, z włoszczyzną i przyprawami (sporo pieprzu, 2 listki laurowe, ziele angielskie, czosnek), pokrojonymi w kostkę ziemniakami i całymi obranymi burakami. Gdy buraki tochę zmiękną ucieramy je na tarce i wrzucamy do rosołu. Smak barszczu można podkręcić przesmażając wcześniej drobno pokrojone buraki z marchewką i cebulą.

Do garnka z rosołem i warzywami wrzucamy ugotowaną fasolę i całość niedługo, powoli gotujemy. Na koniec dodajemy parę łyżek przecieru pomidorowego, zmieloną paprykę i trochę majeranku. Wtedy barszcz jest gotowy!

Sprawdziłam w necie wiele przepisów na barszcz ukraiński, także podany przez Roberta Makłowicza. Ten ostatni nie ma nic wspólnego z prawdziwym barszczem ukraińskim; jest to raczej wariacja na temat.

Tagi: zupy
21:05, stana111
Link Dodaj komentarz »
11 listopada - czas na święto gęsiny

Sądzę że my wszyscy, interesujący się polską kuchnią powitamy z zachwytem kulinarną ideę województwa kujawskopomorskiego. Oto proponują, aby w dzień 11 listopada powróciła do nas gęsina - mięso smaczne i, co ważne - bardzo zdrowe, z niską zawartością tłuszczu. Więc do poznańskiego rogala, który jest związany z dniem świętego Marcina dołączymy gęś, jako danie główne. Z uwagi na ciężar gęsi - jedna wystarczy na ucztę dla całej rodziny i przyjaciół. Promowane kujawskopomorskie gęsi pochodzą z hodowli kołudzkiej i rypińskiej i mają podobno wysoką jakość. 

Z pewnością upłynie trochę czasu, aby gęś na dzień 11 listopada czyli nasze święto narodowe stała się daniem tak popularnym jak indyk w Dzień Dziękczynienia w Stanach. Ale bardzo podoba mi się to kulinarno - obyczajowe wyzwanie, które wydaje się nowym pomysłem marketingowym a tak naprawdę jest podtrzymywaniem bardzo starych tradycji... 

piątek, 05 listopada 2010
ribollita i nasza zupa z fasoli

Parę lat temu przeczytałam książkę Amerykanki Frances Mayes o Toskanii, w której kupiła dom. Dzięki zamieszkaniu pod Cortoną w Bramasole, Frances poznała miejscową kuchnię -    która ją zachwyciła. Gdy ostatnio wróciłam do jej książek zauważyłam, że zimowa kuchnia toskańska zawiera pewne podobieństwa do naszej kuchni tradycyjnej. Zasadnicze różnice polegają na używaniu tłuszczów - w Italii jest to zawsze oliwa z oliwek, u nas - smalec i masło. Te ostatnie są obecnie wypierane przez oleje roślinne, z których najzdrowszy jest olej rzepakowy. Ale sądzę, że używanie sklarowanego masła od czasu do czasu nie powinno nam zaszkodzić. Kuchnia włoska, podobnie jak polska stosuje grzyby; we włoskiej są to prawdziwki porcini, i nieznane u nas trufle tartuffo (są osoby które twierdzą że trufle rosną i u nas - ale pewności nie ma).

Toskański przepis na zimową zupę z fasoli o nazwie ribollita różni się od naszej zupy tym, że warzywa są przesmażane na oliwie z oliwek, i jest wśród nich seler naciowy - warzywo południa, wciąż u nas mało znane. Nie dodajemy też do naszej zupy pokrojonego w kostkę chleba w celu jej zagęszczenia, jak się to dzieje w Toskanii. Zagęszczamy zupę, w razie potrzeby, mąką. Może rzeczywiście toskański sposób jest lepszy? Chleb to mąka! Wspólny mianownik obu zup polega na bazie potrawy, którą jest gotowany osobno na mięsie rosół i na fasoli, oczywiście!

Tagi: zupy
19:55, stana111
Link Komentarze (1) »