Tagi
Kategorie: Wszystkie | restauracje | ryby | zupy
RSS
niedziela, 31 sierpnia 2014
Restauracja Smakosz

Najlepszą restauracją w Poznaniu w czasach PRL był niewątpliwie SMAKOSZ.

Położenie Smakosza naprzeciwko Teatru Polskiego, na pieszej promenadzie zaczynającej się od Bazaru aż do Okrąglaka było najlepsze z możliwych. Było to w czasach, gdy centrum Poznania stanowiło jego wizytówkę, a Stare Miasto, bardzo zaniedbane, nie przyciągało tłumów jak obecnie. 

Smakosz był restauracją aktorów z Teatru Polskiego, artystów i całej śmietanki ówczesnego Poznania. Miał świetną kuchnię, doświadczonych kelnerów i wyglądał wspaniale, a sala z wielkim, ozdobnym piecem była naszą ulubioną. Niezwykłość Smakosza polegała też na tym, że podawano w nim piwo Żywiec, wtedy zupełnie nieosiągalne!

Była to droga restauracja, a więc bywało się w niej rzadko, zazwyczaj z powodu uroczystości rodzinnej, przyjazdu kogoś z Zachodu (trzeba było się pochwalić dobrą restauracją), udanego egzaminu czy innej okazji. Aktorzy świętowali w Smakoszu swoje premiery. Menu było świetne, zawsze też można było liczyć na niezłe wina bułgarskie i węgierskie.

Moi goście z Europy zachodniej byli zazwyczaj zaskoczeni profesjonalnym serwisem (był on domeną doświadczonych, niemłodych kelnerów), a przede wszystkim jakością i smakiem serwowanych w Smakoszu potraw, które były daniami tradycyjnej polskiej kuchni. Pamiętam ich zachwyty nad jagnięciną, bitkami wołowymi, giczą cielęcą, ozorkami w białym sosie, wszelkimi kluskami, super podanym tatarem..

Było, minęło..

 

 

 

Restauracja Dietetyczna

Jest to post adresowany wyłącznie do Poznaniaków:

Restauracja Dietetyczna karmiła w czasach PRL-u różne sfery miasta Poznania. Mieściła się przy ulicy Św. Marcin, wyglądała niepozornie i proponowała obiady oparte na różnych dietach. Większość klientów Dietetycznej stanowili więc ludzie starsi, w tym profesorowie z żonami, ale nie brakowało młodych klientów, do których należałam. Smaczna i niedroga kuchnia była wtedy rzadkością, a kuchnia dietetyczna - ewenementem.

W restauracji można było wykupić abonament, co też zrobiła moja pracująca (świetnie gotująca) Mama, aby dziecko Boże broń, nie chodziło głodne.. Na stolik zazwyczaj trzeba było czekać, ale dosiadanie się do innych było na porządku dziennym. Dietetyczna przypominała raczej stołówkę, ale już po wejściu czuło się bardzo miłe zapachy, co w tamtych czasach NAPRAWDĘ nie było regułą.

Karta Menu Dietetycznej była podzielona na różne diety, i przystosowane do nich zestawy obiadów, co niespecjalnie mnie wtedy interesowało. Ale do dzisiaj pamiętam sztukę mięsa w białym sosie, z puree i surówką z tartej marchewki, które to danie należało z pewnością do diety żołądkowej. Był to mój ulubiony obiad..

Dietetyczna zniknęła nagle z restauracyjnej mapy Poznania, nie wiem nawet kiedy to nastąpiło.

 

 

 

 

 

 

piątek, 22 sierpnia 2014
Jabłka w cieście

Zastanówmy się, co możemy zrobić z jabłek, których zapewne będzie dużo w nadchodzącym sezonie. Teraz mamy papierówki, które nie są przydatne do zapraw, ale gdy są miękkie nadają się świetnie jako źródło witamin dla małych dzieci.

W niedawnych czasach była ogromna rozmaitość gatunków jabłek których dzisiaj się nie uprawia, ale niektóre z nich można wciąż spotkać na małych rynkach. Zazwyczaj sprzedają je drobni sadownicy, wierni dawnym gatunkom: dzięki nim możemy kupić ogromne antonówki czy aromatyczne kosztele. Kiedyś bardzo lubiłam malinówki; te piękne, czerwone jabłka jesienne są obecnie zupełnie nieznane. Ale jabłka które teraz kupujemy w marketach są równie dobre, i możemy z nich zrobić wspaniałe desery, musy i ciasta.

Zapewne zauważyliście, że słodkości nie są moją silną stroną, ale chciałabym zaproponować dawny deser - jabłka w cieście. Przepis jest prosty: przygotowujemy jabłka pokrojone w talarki, lekko oprószone cynamonem lub wanilią i ciasto naleśnikowe. Maczamy jabłka w cieście i wykładamy na patelnię z minimalną (!) ilością oleju i na niewiekim ogniu. Przewracamy - po chwili jabłka w cieście są gotowe! Posypujemy je cukrem, polewamy śmietanką lub konfiturą z innych owoców - jak kto woli!

Jest to prosty deser, który możemy przygotować razem z dziećmi.. 

 

 

 

 

 

 

16:27, stana111
Link Dodaj komentarz »
sobota, 16 sierpnia 2014
szare kluski są szare!

W poznańskiej TV obejrzałam program kulinarny, w którym młody kucharz przygotowywał nasze szare kluski z boczkiem i zasmażaną kwaszoną kapustą.

Jako Poznanianka i samozwańczy ekspert od potraw regionalnych muszę zaprotestować! Szare kluski przygotowane przez wspomnianego kucharza zupełnie nie przypominały naszych prawdziwych szarych kluch - były prawie białe, przypominały kolorem szagówki. Wyjaśnienie jest proste: kucharz dodał za dużo mąki, ponieważ nie wiedział czym są szare kluski!

W wielu sklepach możemy teraz znaleźć produkt o nazwie: "szare kluski", bardzo ładnie zapakowany. Niestety, duża część z nich nie ma wiele wspólnego z poznańskimi szarymi kluskami: składają się z mąki z niewielką zawartością ziemniaczanego ciasta. 

Przypuszczam że kucharz nie pochodzi z Poznania - nie wyobrażam sobie Poznaniaka, który nie zna prostego przepisu na nasze szare kluchy!

One są naprawdę szare!

piątek, 15 sierpnia 2014
Tradycyjne polskie zimne sosy czyli dipy

Dipy - wszyscy wiemy o co chodzi: to sosy na zimno, zazwyczaj podawane do mięsa. Przeważnie powstają na bazie majonezu (czyli żółtka i oleju). Lubię majonez, staram się jednak używać go rzadko i jeżeli tylko można, zastępuję czymś innym.

Latem, unikając majonezu, przygotowuję trzy podstawowe polskie sosy na zimno: pierwszy na burakach, drugi z ogórkiem i trzeci z chrzanem. Bazą dla sosów/dipów jest jogurt.

Sos 1: ugotowane i utarte na wiórki buraki doprawiamy solą, cukrem i limonką, dodajemy utarte jabłko (niedużo i niekoniecznie), jogurt i drobno pokrojoną natkę pietruszki, mieszamy i chłodzimy

Sos 2 : ogórek ucieramy na wiórki, odsączamy, mieszamy z jogurtem, dodajemy imbir i czosnek z praski, dużo koperku, mieszamy i chłodzimy

Sos 3 tatarski : gotujemy jajka, kroimy w kosteczkę, jogurt mieszamy z chrzanem, doprawiamy cytryną i pieprzem, dodajemy pokrojone drobno jajka i ogórek kwaszony, szczypiorek, delikatnie mieszamy i chłodzimy

Jeżeli ktoś powie, że sos 2 to tzatziki nie zgodzę się z nim: jest to raczej wersja polskiej mizerii z koperkiem, w której śmietanę zastąpiliśmy jogurtem. Każdy z tych sosów może być wyzwaniem naszej wyobraźni kulinarnej, ale powinniśmy zachować podstawę smakową: buraka, ogórka i chrzanu. Najlepszy chrzan to oczywiście ten własnoręcznie utarty, co nie jest wcale trudne.

Zimne sosy dodajemy do wzbogacenia kanapek, do gotowanych jajek, do letniego grillowanego kurczaka i ryb, do ugotowanych młodych ziemniaczków, i do wielu innych przekąsek...

Tagi: buraki chrzan
10:34, stana111
Link Dodaj komentarz »