Tagi
Kategorie: Wszystkie | restauracje | ryby | zupy
RSS
wtorek, 28 września 2010
eintopf czyli jesienne danie w jednym garnku

Dawniej w poznańskich domach często gotowano eintopf czyli jednogarnkowe danie obiadowe. Nazwa (jeden garnek) wskazuje na niemieckie źródło tej potrawy, niewykluczone że do Poznania przywieżli ją Bambrzy. Eintopf jest to jesienno - zimowe danie w rodzaju bardzo gęstej, ale czystej (niezaciąganej) zupy jarzynowej, ugotowanej na rostbefie wołowym, lub w wersji uboższej - na wołowych kościach.

Do klasycznego eintopfu potrzebny jest kawałek rostbefu wołowego, pęczek włoszczyzny, kilka dodatkowych marchewek, ziemniaków i sporo fasolki szparagowej czy groszku. Zaczynamy od gotowania rosołu z rostbefu, z włoszczyzną, listkiem laurowym, zielem angielskim i ziarenkami pieprzu. Gdy wołowina zmięknie, wrzucamy kolejne warzywa. Gotujemy całość dalej, do uzyskania miękkości warzyw - czyli pół godziny. Ugotowane mięso wyjmujemy i kroimy na małe cząstki, odrzucając te, które się do zjedzenia nie nadają. Po powtórnym wrzuceniu mięsa do garnka wszystko zagotowujemy i całość posypujemy zieloną pietruszką. Niczym nie zaciągamy! Eintopf musi mieć konsystencję pół zupy/pół dania stałego - dzięki dużej ilości pokrojonych warzyw i kawałków mięsa. Podajemy potrawę w głębokich talerzach lub dużych bulionówkach, z łyżkami do zupy, dodając pajdy żytniego chleba z masłem. 

Druga wersja eintopfu jest gotowana na wędzonym boczku, dodajemy do niego pokrojoną kapustę. Podczas gotowania konieczne jest dosypanie kminku! Smak tej potrawy jest zupełnie inny, ale również jest to eintopf!

Eintopf jest chłopskim, prostym i energetycznym daniem na jesień i zimę.

15:23, stana111
Link Dodaj komentarz »
sobota, 25 września 2010
bitki z polędwicy z kurkami

Wołowina rzadko gości na naszych talerzach; przed laty wystraszyliśmy się choroby "szalonych krów" i dlatego została nieco zapomniana w wielu znanych mi domach i na wielu stołach. Dietetycy ostrzegając przed jedzeniem czerwonego mięsa też się do tego zapomnienia przyczynili. Teraz już wiadomo, że raz w tygodniu czerwone mięso można spokojnie spożywać bez obaw o zdrowie.

Jesiennym przebojem mogą być bitki z polędwicy wołowej duszone z grzybami. Ostatnio jadłam to fantastyczne danie z kurkami - i jest to najlepsza i najbardziej wykwintna wersja tej potrawy.

Pierwszy raz przyrządziłam bitki wołowe z prawdziwkami, według klasycznego przepisu koleżanki - mistrzyni dobrej kuchni. Zrobiłam je z wołowiny pieczeniowej, co jest trudniejsze bo wymaga długiego duszenia. Były bardzo smaczne i od tego czasu było to nasze ulubione mięsne danie przez smak, zapach (grzybów!) i dużą ilość sosu.

Polędwica jest królową i wiadomo że można ją przyrządzać na sto i więcej sposobów, a najlepiej na szybko. Ale lekko duszone bitki z polędwicy są naprawdę świetne, a z dodatkiem kurek nabierają swoistego, pieprzno - zakręconego smaku. Danie to na przyjęciu można serwować w towarzystwie klasycznej zielonej sałaty z oliwą, czosnkiem, winegretem z kroplą acetto balsamico albo sałatki z owoców. W domu, na obiad rodzinny możemy podać bitki z kaszą gryczaną, otrzymując nieco przaśne, ale z pewnością bardzo pyszne i tradycyjne danie!

Przepis na bitki z polędwicy: polędwicę kroimy na plastry grubości 2 cm i lekko, delikatnie je rozbijamy. Następnie bitki pieprzymy, i wrzucamy na patelnię ze sklarowanym masłem lub rozgrzanym olejem rzepakowym, aby krótko obsmażyć. W garnku z grubym dnem rozgrzewamy sklarowane masło/olej, dodajemy 2 cebulki pokrojone w ćwiartki, pieprz ziarnisty i listek laurowy i po chwili układamy w nim bitki zalewając je lekko letnim bulionem. Po zagotowaniu wrzucamy grzyby: kurki w całości, z prawdziwków czy podgrzybków kapelusze pokrojone w dość grube paski. I dusimy chwilę na małym ogniu, oczywiście pod przykryciem. Można dodać nieco ziół - ja dodaję prowansalskie, ale w przypadku polędwicy lepiej nie dodawać nic, aby wydobył się jej smak. Dopiero gdy bitki są prawie miękkie dodaję trochę soli - bo w tym daniu sos nadaje słony smak całości!